
Opowiadanie powstało dawno. Blog ma dokładnie rok i trzy miesiące. Były odejścia, były i powroty. Chciałam to zostawić, chciałam przestać, ale poczułam jakąś dziwną więź, łączącą mnie z tą historią. To chyba sprawa tej narnijskiej magii, która trzymała mnie tutaj cały czas i sprawiała, że chciałam pisać więcej i więcej. Tak więc jestem, dokończę i zapewne zniknę. A może nie? Może kiedyś znowu zechcę tu wrócić? Dziękuję przede wszystkim tym, którzy byli od początku i nadal pamiętają. Dziękuję też tym, którzy przyłączyli się później. Bez was nie byłoby we mnie chęci pisania. Bez was już dawno nie byłoby Juliet.
Juliet Shirley, czarnowłosa dziewczyna średniego wzrostu. Angielka o lazurowych oczach, które tak bardzo kochała jej babcia. Humanistka i realistka w jednym. Nigdy nie wierzyła w rzeczy wyśnione. Żeby stwierdzić, że coś może istnieć, musiała to zobaczyć, musiała tego dotknąć. Istota, w której okrucieństwo innych zabiło bojaźliwość i delikatność. Gdy ją poznajemy, ma siedemnaście lat i tkwi w jednym z niemieckich obozów. Zmuszona jest żyć w okrutnych czasach, gdyż okres 1939-1945 to lata drugiej wojny światowej. Podczas bitwy o Anglię w 1940 roku uciekła z kraju do okupowanej Polski, w nadziei na spokojniejsze życie, bez nalotów i bombardowań. Bez czerwonych świateł nad domami, bez widoku za oknem, który przedstawia jedynie kupę gruzów. Jednak jeszcze wtedy nie wiedziała, jak bardzo się myliła. W Warszawie nie zaznała wcale spokoju, ponieważ już wkrótce gestapo aresztowało jej ciotkę, Zofię – łączniczkę Związku Walki Zbrojnej. Po tym wstrząsie, młoda Angielka włączyła się w działalność konspiracyjną - pomagała polskim i angielskim spadochroniarzom zrzucanym na teren Polski, a także służyła jako sanitariuszka w szpitalu. Potajemnie opiekowała się rannymi partyzantami i zbiegami z niemieckich więzień. Podczas jednej z wizyt gestapo, podobnie jak część personelu została aresztowana. Po niezbyt długim śledztwie dowiedziała się, że opuszcza Pawiak. W głowie miała tylko urywki wspomnień. Duszny i ciasny wagon bydlęcy. Stukot kół, aż w końcu pasiaste ubranie i poranny apel. Była w obozie koncentracyjnym. Przepłakała kilka nocy. Brudna, wychudzona i zmęczona. Wtedy właśnie, jej marzenia o wolności stały się tak silne, że nie sposób o tym pisać. Robiła wszystko, by wydostać się z piekła. Narażała na urazy i poświęcała swoje przydziały żywności. Wszystko, byleby się wydostać... Czy można powiedzieć, że była wielkim człowiekiem? Wszak wielcy ludzie zawsze osiągają to, do czego dążą.
Piotr Pevensie, przystojny, wysoki blondyn o niebieskich oczach. Najstarszy spośród całej czwórki rządzącej Narnią. Zwany również Piotrem Wielkim Wspaniałym. Niezrównany rycerz i dyplomata. Stworzony do miecza i szabli. Silny fizycznie i psychicznie. Ten, będący oparciem dla młodszego rodzeństwa. Ten, któremu Aslan powierzyłby własne życie. Wyjątkowo zdolny i inteligentny. Prawdomówny, choć nie zawsze umie przyznać się do błędu i często cierpi na kompleks super bohatera. Wszystko musi zrobić sam. Sam musi się narazić, sam poświęcić, sam musi walczyć ze wszystkim złem na świecie. Czasami w ogóle nie słucha, co się do niego mówi. Wie swoje, a gdy sobie coś postanowi, nie ma odwrotu. Stanowczy i bezwzględny, aż nadto sprawiedliwy i honorowy. Na ogół spokojny, chociaż czasami potrafi wybuchnąć niespodziewanie, niczym filipinka. Nigdy nie przypuszczał, jak wielkie stanie się jego zamiłowanie do starych szaf. Od pierwszej chwili uważał Narnię za najcudowniejszą rzecz, która kiedykolwiek i komukolwiek się przydarzyła. Dla niego była wszystkim tym, co kochał. Całe szczęście, jakiego kiedykolwiek doświadczył, było właśnie tam. Pomimo wojny w tym namacalnym świecie, pomimo wielu trudności. W złych chwilach zawsze myślał o tej krainie. O Aslanie ryczącym gdzieś na brzegu morza i rodzeństwu, które rozumie doskonale, co czuje. Niezłomny Piotr. Silny Piotr. Należy jednak pamiętać, że każdy ma gdzieś w głębi duszy coś, co potrafi go złamać i sprawić, że zacznie łamać swoje żelazne zasady. I dochodzimy wreszcie do sedna: doskonałym tego przykładem jest Piotr Pevensie.
Zuzanna Pevensie, druga w kolejności wiekowej, zaraz po Piotrze. Znana jako Królowa Zuzanna Łagodna. Rzadko kiedy walczy w jakiejś bitwie, jest przeciwna rozlewowi krwi, jednak doskonale strzela z łuku. Każdy jej krok jest zawsze rozważny i dokładnie przemyślany. Nie jest surowa, stąd jej przydomek. Bardzo chciałaby skierować młodsze rodzeństwo na swoją drogę, aniżeli miałoby podążać śladami starszego brata. Zawsze cechowała się lekką przemądrzałością, a jej życie opierało się na logice. Wraz z Łucją była świadkiem śmierci i zmartwychwstania Aslana. Wrażliwa, skłonna do łez. Zuzanna jest symbolem delikatności, wrażliwości oraz kobiecości, w kryzysowych sytuacjach potrafi jednak zmienić samą siebie, przezwyciężając swoje lęki. Jej Łagodność jest jednak sporna. Po długim czasie ziemskiego życia bezlitośnie zdeptała nadzieję rodzeństwa na zobaczenie lepszego świata. Wręcz bestialsko obeszła się z ich tęsknotą, mówiąc, że Narnia nigdy nie istniała i, że istnieć nie będzie. Dziewczyna, wykraczająca dojrzałością ponad swój wiek. Tak szybko chciała być dorosła. Może nawet zbyt szybko? Jednak gdy to tego dochodzi, jest już o parę godzin za późno.
Edmund Pvensie, trzeci pod względem wiekowym. Zwany także Królem Edmundem Sprawiedliwym. Jego historia jest nieco inna, a niżeli Piotra, Łucji i Zuzanny. Edmund jest przykładem zmiany na lepsze, podczas, gdy zdradził swoje rodzeństwo i Aslana, poprzez znajomość z Białą Czarownicą. Po tych przeżyciach zmężniał i spoważniał. Zmienił się w stosunku do Łucji, a przedtem lubił jej dokuczać. Był opryskliwy i nieposłuszny starszemu bratu oraz siostrze. Niegdyś charakteryzowała go przekora oraz złośliwość. Gdy zauważa swoje błędy wykazuje skruchę i tu zaczyna się jego przemiana. Odważnie staje do walki z wrogiem. W stosunku do zdrajców nie jest tak surowy jak Król Piotr, być może ze względu na swoją przeszłość.
"To bezsporna sprawa – powiedział Edmund - Ale nawet zdrajca może się poprawić. Znam jednego, któremu się to udało. – I zamyślił się głęboko.”
W czasach o wiele późniejszych był prawym, rozważnym i sprawiedliwym władcą. Odnalezienie się w ziemskim świecie nigdy nie sprawiało mu problemów. Stał się zabawnym nastolatkiem, który wiecznie szukał wrażeń. Nie był zbyt podobny do starszego brata, który uwielbiał siedzieć nad zadaniami. Edmund był nieco na bakier z nauką, ale wcale się tym nie przejmował. Twierdził, że grzechem jest marnować młodość na siedzeniu nad zeszytem. Wolał wyjść na świeże powietrze. Wolał biegać. Wolał żartować. Jednak gdy trzeba było, potrafił służyć pomocą i wsparciem. Jak to rozumieć? Ciemnowłosy, na ogól nie poważny i może nieco ulepszony Piotr w wersji pomniejszonej.
Łucja Pevensie, zwana również Łusią, najmłodsza, spośród rodzeństwa Pevensie. To ona trafiła jako pierwsza do Narni i poznała fauna Tumnusa. Początkowo nie traktowana przez rodzeństwo poważnie Dzielna, choć mała, dlatego więc, gdy zostaje królową otrzymuje przydomek Mężna. Doskonale strzela z łuku, nie jest tak delikatna jak Zuzanna i uczestniczy w wyprawach wojennych. Drobna. Jest pozytywną energią całego Ker-Paravelu. Jej uśmiech jest zawsze szczery i wprawia wszystkich w zachwyt. Może dlatego, że najmłodsza, cechuje ją niezmierna ciekawość do świata i ludzi. Ma ochotę poznać wszystko, co kryje z sobie Narnia. Dobra dusza, choć nie ma w niej nic ze słodyczy. Wręcz przeciwnie. Ma swój charakter i dokładnie wie, czego chce. Gdy jej się coś nie podoba nie kryje tego. Nie zważa na słowa. Nie chce dorastać, gdyż boi się, że zamieni się nadętą gąskę. Dzieciństwo jest dla niej czymś o wiele piękniejszym. Pomimo młodego wieku, jest w stanie zrozumieć wiele spraw. Niezrównana w planach działania, które nie wliczają się do tych wojskowych. W rzeczach najbardziej banalnych dostrzega to, czego nie widzą inni. Po prostu Mężna Łucja, którą często bawi zachowanie jej starszego brata. Tak, dla Piotra była kimś wyjątkowym w swej wyjątkowości. Dzięki niej, mógł poczuć, że nawet ten ziemski szary świat, może przez chwilę być Narnią.
Nicholas Shirley, starszy brat Juliet, która prawdę mówiąc jest do niego bardzo podobna. Ten sam kolor włosów i oczu. Niemal identyczne charaktery. Pomimo różnicy wieku, od zawsze byli jak bliźniacy, choć Nick, potrafił być momentami strasznie denerwujący. Zawodowy żołnierz. Uderzająco seksowny, choć o kobietach nie ma bladego pojęcia. Ten, za którego większość płci pięknej dałaby się zabić. Nawet jego blizny wojenne na ramionach były czymś niezwykłym, co podkreślało jego męskość. Idealny, gdyby nie upór i czasami zbyt pochopne podejmowanie decyzji. Nie chłopak, lecz mężczyzna. Raczej skryty. Jego autorytetem od zawsze był ojciec, chociaż potem uznał zań także generała Eisenhowera. Twardy i niezmiernie opanowany. Tylko z jedną rzeczą nie umiał pogodzić się do końca życia...
Daniel Scott, chłopak, którego relacje z Juliet nie były nigdy ściśle określone. Marzyciel i doskonały psycholog. Silny, choć nie lubi ukrywać swojej wrażliwości. I chyba to właśnie sprawia, że odnajduje się w towarzystwie dziewczyn. Umie się z nimi obchodzić i wie, jak z nimi rozmawiać. Nauczony dobrych manier. Mężczyzna, dla którego każda kobieta jest damą. Najlepszy sportowiec w szkole, wybitnie nie palący się do nauki. Kawały i robienie głupot są tym, co uwielbia. Nawet znienawidzona przez wszystkich nauczycielka fizyki nie jest dla niego niczym strasznym. Przekonany o swoim geniuszu, wierzący w swoje siły. Czasami odrobinę sarkastyczny i na ogół strasznie intrygujący.
Cherry,
Jean,
Kitty,
Nati,
Susan,
Nath,
Cathez,
Sev,
Vic,
Madzia,
Aurietta,
Mauvais,
Panna Nikt,
Bastet,
Emily,
Lily
|